piątek, 19 maja 2017

Nowości w mojej bibliotece (MAJ)

Witam wszystkich w ten piękny majowy dzień!
Nareszcie do Polski zawitała wiosna! Przyniosła ze sobą kwitnące kwiaty, śpiew ptaków, ogólne rozluźnienie w szkole, ale oczywiście nie mogą zapomnieć o ... pyłkach, które atakują biednych alergików ( w tym mnie) pozbawiając ich możliwości swobodnego opuszczenia bezpiecznego pomieszczenia, bez arsenału chusteczek. 
Ale notka nie o pyłkach, tylko o książkach, które kupiłam, bądź dostałam, w tym miesiącu. Możecie być pewni, że mało ich nie jest.


Moi rodzice postanowili w trakcie majówki zrobić porządek w piwnicy. W trakcie sprzątania znaleźli pudło książek, z których wybrałam sobie kilka pozycji.

Artur Górski "Z Ringu do Piekła"


Jeśli mam być szczera to nie wiem, o czym jest ta książka, ponieważ opis też ma ubogi. A konkretnie "Prawdziwa opowieść o okrucieństwie, nadziei i miłości.",ale mój tato uważa, że jest całkiem niezła. Przeczytamy - zobaczymy


 Philip Roth "Operacja Shylock"



"Operacja Shylock" to jednocześnie historia szpiegowska, pełen zagadek


Natomiast te książki wypatrzyłam na wyprzedaży w Biedronce. Mówię Wam  interes życia!


Stephena Kinga chyba nie muszę przedstawiać i pisać, że to mój ulubiony autor?


Joanna Wieliczka-Szarkowa

Akurat tą książkę wygrałam w szkolnym konkursie o Unii Europejskiej i jej krajach. 



Do tej pory było trzech księży w mojej parafii, których na prawdę lubiłam i słuchałam ich kazań z zainteresowaniem. Teraz jest ich już czterech, dołączył do nich ks. Jan Kaczkowski. Naprawdę, wielka szkoda, że odszedł tak szybko.


 Nicholasa Sparks - mój drugi ulubiony autor. A książkę wypatrzyli moi rodzice w Lidlu ;).



Bestseler Empik'u. Akcja powieści rozgrywa się w moim wymarzonym mieście - Nowym Jorku. Ta książka musi być dobra.


Niestety nie zdążyłam wybrać się do kina na film, ale książę na pewno przeczytam.

Tak, więc to tyle, jeśli chodzi o książki. Nie pisałam jeszcze o tym, ale w kwietniu byłam na nagraniu "Idola". Był to koncert 3.  Miałam w planach napisanie o tym notki, ale cały czas brakowało mi na to czasu. Jednak postaram się ją jak najszybciej napisać i dodać na bloga. 

Tymczasem pozdrawiam z centrum dowodzenia, gdzie zapanował prawdziwy maj, za sprawą kwiatów bzu. 





Całusy i udanego weekendu!
//Julia K.
Zdjęcia są moją własnością! Proszę o niekopiowanie bez mojej zgody!




sobota, 29 kwietnia 2017

Grillowane papryki z pikantnym farszem

Witam bardzo serdecznie!
Powracam na bloga z nową energią, którą zebrałam podczas odpoczynku po egzaminach gimnazjalnych. Od tej pory moim jedynym zajęciem jest poprawa ocen  (oraz prowadzenie bloga ;)).
Jak wszystkim wiadomo, w ten piątek dla niektórych zaczął się weekend zwany majówką. Niestety pogoda nie rozpieszcza, chociaż w momencie pisania tego zdania za oknem wyszło słońce. Ludzie jest nadzieja! Wracając do tematu... Nieodłącznym elementem majówki jest grill lub ognisko. Zależy, kto co lubi.
Kilka dni temu, przeglądając Facebook ‘a znalazłam przepis na grillowane papryki z pikantnym farsze. Przepis wydał mi się interesujący, dlatego postanowiłam się z Wami nim podzielić. 

Przepis na sobotę: Grillowane papryki z pikantnym farszem
Składniki:
- 3 świeże papryki kolorowe
- 600 g mielonej baraniny (można zastąpić innym mięsem, np.: wieprzowo-wołowym)
- 1,5 łyżeczki płatków chili
- 2 gałązki świeżego rozmarynu
- 300 g sera żółtego 
- sól do smaku
Wykonanie:
Paprykę umyć, przekroić wzdłuż na pół i wydrążyć gniazda nasienne. Ser żółty zetrzeć na tarce, na grubych oczkach i połowę wymieszać z mięsem. Dodać również posiekany rozmaryn, płatki chili, sól do smaku i całość wymieszać. Tak przygotowanym farszem luźno (nie ubijając) wypełnić połówki papryk. Posypać pozostałym serem i grillować na wolnym ogniu pod przykryciem.
Smacznego!
Zdjęcie użytkownika fit.pl.

https://www.facebook.com/fitpl/photos/a.171623191585.125695.170942931585/10154565922101586/?type=3&theater


Jednocześnie tym postem otwieram nową stronę na moim blogu, na której będę zamieszczała przepisy, które uznam za ciekawe. Mam nadzieję, że ten pomysł się wam spodobał. 
Napiszcie mi, co sądzicie o przepisie oraz czy macie zamiar go wykorzystać. 

Pozdrawiam i życzę udanej majówki!
Julia K.

czwartek, 13 kwietnia 2017

Recenzja filmu "Maria Skłodowska Curie"

Witam wszystkich bardzo serdecznie po krótkiej przerwie!
Kilka dni temu wybrałam się do kina na dość głośny film o polskiej noblistce Marii Skłodowskiej Curie. Chciałabym przedstawić wam moje odczucia dotyczące tej produkcji.

Maria Skłodowska Curie była bez wątpienia jedną z najsławniejszych polek. Jako pierwsza kobieta na świecie dostała nagrodę Nobla oraz jedyna została dwukrotną laureatką tej nagrody. Rozwinęła teorię promieniotwórczości, technik rozdzielania izotopów promieniotwórczych oraz odkrycie dwóch nowych pierwiastków – radu i polonu. Umarła na chorobę popromienną i jako jedyna kobieta spoczęła w paryskim Panteonie w dowód uznania zasług na polu naukowym. Jednak w filmie nie mam o tym ani słowa.
Reżyserka Marie Noelle nie przedstawiała historii polki od początku – na co szczerze liczyłam. Film opowiada czas po otrzymaniu pierwszego a przed dostaniem drugiego Nobla. Skłodowska walczy o swoje prawa, stara się przetrwać po śmierci męża i wdaje się w romans z żonatym mężczyzną. 
Reżyserka skraca opowieść o życiu tytułowej bohaterki, przez co fabuła nie jest płynna. W niektórych momentach oglądanie nie sprawia przyjemności, a powoduje chęć wyjścia z sali.
Jeśli chodzi o grę aktorską to nie mam zarzutów. Karolina Gruszka w roli Mari Skłodowskiej – Curie spisała się znakomicie. Widać było, że posługiwanie się językiem francuskim nie sprawia jej trudność, czego niestety nie można powiedzieć o innych aktorach.

Ponad to rzeczą, która zachwyciła mnie w filmie są stroje bohaterów idealnie oddające klimat tamtych czasów. Według mnie, osoby odpowiedzialne za stroje spisały się na medal. 

W następnym poście pojawi się przepis na babkę mojej mamy. Mam nadzieję, że ktoś go wykorzysta i podzieli się tym jak mu wyszła.
Pozdrawiam!
Julia K.

sobota, 25 lutego 2017

"Gwiazd naszych wina" - recenzja książki Johna Greena

„Gwiazd naszych wina”

Książka opowiadająca o śmierci zawsze wywołuje smutek, niezależnie od wieku czytelnika. Powieść o dwójce nastolatków walczących z rakiem, przygnębia nas bardziej niż opowieść, w której umierają osoby dorosłe. W większości książek dla młodzieży, w których występuje choroba, bohaterowie nie męczą się walką z rakiem, nie myślą o śmierci, a co najważniejsze, zawsze przeżywają. Można stwierdzić, że autorzy robią z nich bogów. John Green podjął się trudnego zadania, pokazania jak naprawdę wygląda codzienność chorych nastolatków, którzy każdego dnia pomimo tego, że zastanawiają się czy wyzdrowieją, starają się żyć normalnie. Książkę, pomimo, trudnego tematu czyta się szybko i przyjemnie.

Hazel, główna bohaterka powieści Greena, poznaje Augustusa na spotkaniu grupy wsparcia dla osób chorych na raka. Ulubiona powieść dziewczyny, zbliża nastolatków do siebie. Zakończenie książki nie daje parze spokoju, więc razem próbują skontaktować się z autorem, aby poznać dalsze losy bohaterów, w wyniku czego wyruszają razem do Europy, a dokładnie, do Amsterdamu. Tam spędzają zarówno miłe jak i smutne chwilę, oraz pokonują swoje ograniczenia związane w chorobą, spełniając marzenia Hazel, które w pewnym momencie zostają także marzeniami Augustusa. Pomimo, że mogą zrealizować to co zawsze chcieli zrobić, to na niektóre rzeczy nie mają wpływu. Niedługo po powrocie z Europy bohaterów powieści spotyka pasmo nieszczęść i finalnie utrata ważniej osoby.

Książka „Gwiazd naszych wina” jest najbardziej znaną powieścią Johna Greena. Zawiera w sobie przekaz, że pomimo trudności, nawet tak dużych jak rak, nie można rezygnować z życia albo tracić go na rozpacznie nad swoim losem. Trzeba się z nim pogodzić i – jak w przypadku Hazel i Augustusa – walczyć o marzenia. Nawet te, które są trudne do zrealizowania.

   


Podobny obraz
Julia K.

sobota, 18 lutego 2017

TOP 15 najbardziej oryginalnych półek/szafek

Witam, witam w kolejnym poście!
W momencie kiedy odebrałam z kiosku RUCHU moje nowe książki, zdałam sobie sprawę, że nie mam już gdzie ich trzymać. Tak więc po powrocie do domu zasiadłam do komputera, w poszukiwanie inspiracji na interesujące półki, które będę mogła zrobić sama w domu (albo raczej, które zrobi mój tato z gotowych elementów ;) ). Przeglądając Pinterest znalazłam naprawdę oryginale rzeczy, których nie zobaczyłabym w sklepie. Chciałabym zaprezentować Wam, która spodobała mi się najbardziej. 

Numer 15
Invisible bookshelf. Not sure if the last book would have an imprint though?:

Numer 14
1 post 9 rustic elegant shelves, diy, home decor, how to, repurposing upcycling, shelving ideas, woodworking projects:

Numer 13
What a cool idea! habitatoshkosh.org #HabitatOshkosh #OshkoshReStore #DIY:

Numer 12
37 Fantastic Ideas How To Decorate Your Home With Books

Numer 11

Numer 10
Vintage Ladder DIY | Morgan: "Are you talking about Dr. Reed kissing your girlfriend or is this directly applicable to THIS situation?" Peter: "No. The latter, dude." Morgan: "What ladder?" #themindyproject TUE 9:30/8:30c | FOX:

Numer 9
READ:

Numer 8
Decorations Storage Beautiful White Custom Floating Shelves As Crafts Display And Wall Bookshelves Ideas Attach Gray Living Room Furnishing Designs Inspiring Wall Bookshelves Creative Yet Contemporar Furniture Creative Bookshelves Creative Bookshelves. Creative Bookshelves Ideas. Creative Bookshelves Diy.  ♠ Home Decor Accents HarFay

Numer 7
DIY with wood:

Numer 6
diy mandala bookshelf:

Numer 5
Shelfs which are hanging on the ropes. Great idea! 15 stunning home decor ideas - Your Dream Home:

Numer 4
Love this idea for book shelves:

Numer 3
Make any nook or cranny into a make-shift library with this DIY scaffolding pipes as shelves - what a neat idea that would look amazing in an industrial style living space or loft:

Numer 2
Wood art Bookshelf - by Ricksfaith @ LumberJocks.com ~ woodworking community:

Numer 1

Właśnie tak prezentuje się moja ulubiona piętnastka. Jeśli mam być szczera, to bardzo trudno było ją wybrać. 
Mam nadzieję, że post się Wam spodobał. W planach mam jeszcze kilka podobnych, więc napiszcie mi czy Wam się podoba oraz czy w ogóle je chcecie ;).
Pozdrawiam!
Julia K.
(Obrazy wykorzystane w notce nie są moją własnością. Pochodzą ze strony https://pl.pinterest.com/)

sobota, 11 lutego 2017

Sprawdzone sposoby na przetrwanie walentynek

Witam serdecznie!
Jakby ktoś nie zauważył już za cztery dni walentynki. Piękny dzień, w którym na Facebook ‘u pojawią się tysiące ckliwych przemyśleń, cytatów o miłości itp., w galeriach, na każdym kroku będziecie spotykać zakochaną parę, która akurat tego dnia postanowiła się pogodzić. Każdą witrynę sklepową będą zdobić serduszka oraz plakaty promujące film "Ciemniejsza strona Grey'a", który swoją drogą jest totalną porażką.
Zastanawiasz się jak przetrwać ten "wyjątkowy" czas nie chowając się w bunkrze? Moim sposobem jest maraton filmowy, dlatego chciałabym przedstawić Wam kilka propozycji filmów idealnych na 14 lutego.

  • „Diabeł ubiera się u Prady”


Film, który powinien znać każdy (przynajmniej według mnie). Świetne stroje, muzyka, zdjęcia i oczywiście fenomenalna obsada. Laureatki Oscarów: Meryl Streep oraz Anne Hathaway.

  • „Skazany na bluesa”

Fenomenalna muzyka i świetna gra aktorska Tomasza Kota, sprawiają, że od filmu naprawę trudno się oderwać. 
  • „Dziennik Bridget Jonse” (jakoś może nie najlepsza, ale słychać idealnie ;) )

  • „Czarny łabędź”

  • „Modelka”

  • „Pianista”

Klikając na teksty napisane kursywą przechodzicie na stronę Filmweb.pl skąd je wzięłam. 

Oczywiście, kiedy skończę oglądać film lub filmy i zostanie mi trochę czasu siadam w wygodnym fotelu i czytam jedną z moich ulubionych książek, przy okazji pijąc gorącą, malinową herbatkę i jedząc sernik:).  Taki sposób spędzenia walentynek naprawdę się sprawdza! Wiem, bo jak już wspomniałam to jest mój sprawdzony patent;). 
W tej notce to by było na tyle. Mam nadzieję, że się Wam spodobała. Napiszcie mi jak wy spędzacie walentynki. Jestem tego niezmiernie ciekawa.
Pozdrawiam! 
Julia K.

sobota, 4 lutego 2017

Mój tygodniowy plan ćwiczeń

Hej wszystkim! 
Gdyby ktoś, dwa lata temu, powiedział mi, że napiszę post o moim fitness planie, wyśmiałabym go. Przyznaję się bez bicia. Przez większą cześć swojego życia nie lubiłam sportu, a lekcji wychowania fizycznego nienawidziłam.
 Myślę, że w słynnym zdaniu "dobry nauczyciel uczy, najlepszy inspiruje" nie ma cienia przesady. Dlaczego tak uważam? Zacznijmy od podstawówki, kiedy to moim nauczycielem był mężczyzna, który nigdy nie ćwiczył, ale zawsze nosił ten sam, szary dres ;). Rozgrzewka polegałam na tym, że wykonywaliśmy ćwiczenia w czasie, kiedy wuefista bawił się telefonem. Nauczyciel miał jedno ulubione ćwiczenie, które ja nie znosiłam i uważałam za niebezpieczne oraz głupie (chociaż nie, dalej tak uważam). Polegało na podniesieniu przez kilku uczniów w tym samym czasie ławki nad głowę i opuszczeniu jej po drugiej stronie, żeby później bez chwili przerwy przenieść ławkę z powrotem. Dodam, że ta ławka miała dwa metry długości, ważyła około dziesięciu kilo, a ponad do miała kółka żeby łatwiej było ją przestawić. Wszystko super, ekstra, fajnie tylko, że facet chyba nie zauważył, że w szkole podstawowej chłopcy są jeszcze niżsi i mają mniej siły niż dziewczyny. Właśnie, dlatego zazwyczaj to tylko ja i koleżanka podnosiłyśmy tak jakby same ławkę. Aż pewnego razu, moje ramiona nie wytrzymały i puściłam ławkę, która spadał mi na głowę. Oczywiście nauczyciel kazał mi usiąść, ale reszta klasy dalej wykonywała ćwiczenie.
Chciałabym zaznaczyć, że jestem osobą ze skoliozą i słabym napięciem mięśni w ramiona (czy jakoś tak) i nie powinnam wykonywać takich ćwiczeń, ale do niego to nie docierało. Sytuacja miała się jeszcze gorzej, kiedy mieliśmy gimnastykę i uczeń asekurował ucznia, kiedy ten robił przewroty, stawał na głowie, czy rękach. Oczywiście teraz żadnych z tych ćwiczeń nie wykonuję, ale wtedy musiałam, bo inaczej 1 i skarga do mamy. Tyle dobrego, że moja mama przyznała mi rację i powiedziała, że jak nie chcę to nie muszę robić.
Rzecz miała się lepiej w klasie pierwszej gimnazjum. Nauczyciel zwracał na nas uwagę, zawsze przyglądał się temu, co robimy, gimnastyki nie mogliśmy robić sami. Ogólnie wszystko było w porządku, pomijając fakt, że wuefista był zakochany w tabelkach z wynikami na poszczególne oceny oraz piłce nożnej, której osobiście nie znoszę.
Jednak dopiero w momencie, kiedy przyszła do nas nauczycielka, podkreślam nauczycielka, sytuacja diametralnie się zmieniła. Za każdym razem inna rozgrzewka, fitness, cardio, crossfit ćwiczymy wszystko. Nasza gra w koszykówkę poprawiał się i to nawet bardzo. Nie ma co ukrywać, że nasza pani ma figurę lepszą niż niektóre nastolatki, co nas dodatkowo motywuje do działania. To właśnie dzięki niej zrozumiałam, że sport wcale nie musi być nudny i monotonny.

A teraz nadszedł czas na przedstawienie mojego planu.
Poniedziałek 
Ćwiczenia z Mel B
Dodatkowo lekcja wychowania fizycznego i godzina tańca współczesnego w szkole.

Wtorek
Dodatkowo lekcja wychowania fizycznego.

Środa
Ćwiczenia z Mel B
  • rozgrzewka 
  • na brzuch 
  • na nogi
  • ramiona 
  • rozciąganie
Czwartek
W tym dniu mam rehabilitację oraz lekcję wychowania fizycznego, więc ograniczam ćwiczenia wykonywane w domu, między innymi ze względu na zmęczenie. 

Piątek
  • rozgrzewka 
  • ćwiczenia na brzuch
  • joga 
  • ćwiczenia odprężające (żeby pozbyć się stresów całego tygodnia)
  • 20 chodzenia na stepperze (jeśli dam radę)
Tak samo jak w piątek mam rehabilitację i WF. 

Sobota 
Jest to dzień w którym robię wszystkie ćwiczenia z całego tygodnia. 
  • rozgrzewka
  • ćwiczenia na ramiona  (Mel B oraz te z obrazka)
  • ćwiczenia na nogi (Mel B)
  • ćwiczenia na brzuch ( Mel B oraz te z obrazka)
  • 20 minut chodzenia na stepperze
  • joga lub ćwiczenia rozciągające Mel B
Niedziela
Koniec tygodnia i tym samym czas odpoczynku. W tym dniu tylko joga, która pomaga na moje problemy ze snem. 

Znalezione obrazy dla zapytania ćwiczenia na ramiona
Ćwiczenia na ramiona, które wykonuje.


Znalezione obrazy dla zapytania ćwiczenia na brzuch
Ćwiczenia na brzuch, które wykonuję.


Dodatkowo trzy dni temu podjęłam wyzwanie 250 przysiadów oraz clams workout. 




Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się dojść do końca!

Właśnie tak wygląda mój plan. Jestem bardzo ciekawa, co o nim myślicie. Jakieś rady? Wskazówki? Może pytania? 
Jeśli post się spodobał, polecajcie go znajomym, rodzinie, komu chcecie. Będzie mi bardzo miło :) . 
A teraz pozostaje mi życzyć Wam miłego weekendu i do następnej notki.

Julia K.